Category: WYDARZENIA ARCHIWALIA

PAPIEŻ JAN PAWEŁ II W ŁODZI.

JP2JP2JP2

30 lat temu Papież Jan Paweł II odwiedził Łódź (13.06.1987) . Miałem okazję fotografować to wydarzenie. Dla takich chwil warto było uprawiać zawód fotoreportera.

Facebook: Foto Marek Kowal


Z SZAFY KOWALA. 1 MAJA 1977, NASZA KLASA

11111111

I Liceum Ogólnokształcące im. Jarosława Dąbrowskiego w Tomaszowie Mazowieckim. Klasa IV c, a więc nasza klasa (maturalna). Takie czasy. Kto nie byłby na pochodzie nie miałby matury . I tyle…

Nie przypominam sobie jednak żebyśmy z tego powodu specjalnie cierpieli. Byliśmy młodzi, ciekawi świata i pełni nadziei.
Przypomina mi się natomiast taka obyczajowość.Wszyscy starali się nie dać sobie wtrynić „szturmówki” czerwonej. Już lepiej paradować w pochodzie z flaga białoczerwoną. Później jak najszybciej trzeba było zdać chorągiew, odhaczyć się na liście i na lody, kawę lub piwo (to ostatnie w tamtych czasach nie było takie oczywiste dla licealistów).

Na zdjęciu pierwszym maszeruje mój przyjaciel ze szkolnej ławy od podstawówki, Grzesiek Janiszewski. Po 30 latach odnaleźliśmy się, a przed ośmiu laty został ojcem chrzestnym mojej córeczki Oliwki. Na zdjęciu piątym Bogdan Borowski. Pierwszy został wezwany do Ostatecznej Odpowiedzi. Któryś z kolegów powiedział na pogrzebie, że nam już będzie łatwiej, bo jak kogoś z nas wyrwą do tej Tablicy, to będzie miał nam kto podpowiadać. Jest już tam Bogdan.

Na innych fotkach jest między innymi facebookowa znajoma Ewa Tarkowska (wtedy Bledziewska). Na jednym zr zdjeć na marekkowal.pl jest też inny facebookowicz Tomasz Zagozdon. Pozostałe koleżanki i kolegów zachęcam do oznaczania. Nie zrobiłem tego, gdyż nie wiedziałem czy życzylibyście sobie tego. Wszystkich Was serdecznie pozdrawiam.

Facebook: Marek Kowal


PATRIOTYZM, MIŁOŚĆ, POŚWIĘCENIE ( POWSTANIE STYCZNIOWE. BITWA POD DOBRĄ)

dddddddddd

Maria Piotrowiczowa walczyła do ostatka w obronie sztandaru powstańczego oddziału Józefa Dworzaczka. Okrążona przez kozaków, broniąc się rewolwerem i kosą jednego zabiła, drugiego raniła. Zabójcy długo pastwili się nad jej już martwym ciałem, tnąc szablami i pikami. Rannemu Konstantemu Piotrowiczowi, nie powiedziano o śmierci małżonki. Leczony z ran usłyszał dzwony, a ktoś powiedział, że to pogrzeb jego ukochanej Marii. Konstanty zmarł na atak serca. Rozniosła się jeszcze jedna tragiczna wieść: Maria była brzemienna, miała urodzić bliźnięta. Obydwoje pochowani zostali na Cmentarzu Starym przy ulicy Ogrodowej w Łodzi. W pobliżu ich grobowca pochowano też innych powstańców, którzy zmarli w Łodzi z powodu odniesionych ran.
Jak przekazują historycy, powstańcy nie zachowali podstawowych zasad działań partyzanckich i konspiracji, a nawet demonstracyjnie maszerowali przez wsie i miasteczka. Nie nam jedna teraz z perspektywy czasu oceniać ich wojskowe przygotowanie. Uszanujmy ich najwyższe poświęcenie w walce o wolność Ojczyzny, nawet gdy wydawała się beznadziejna. Uszanujmy miejsca w naszej najbliższej okolicy uświęcone ich przelaną kwia i najwyższą ofiarą.
24 lutego 1863 oddział Dworzaczka zaskoczony został przez rosyjskie wojsko w okolicy wsi Dobra pod Strykowem. Wywiązała się bitwa , w której Polacy ponieśli dotkliwą klęskę, blisko 70 z nich poniosło bohaterską śmierć. Większość z nich pochowano na cmentarzu w Dobrej a w 70. rocznicę bitwy na mogile wystawiono pomnik z napisem: „Niewolnym bohaterom 1863, wolni rodacy 1933”. Obok znajduje się tablica z wyrytymi nazwiskami pochowanych powstańców. Oto oni:

Bagiński Ignacy l.22 z Pabianic, Bielke Karol l.30 z Radogoszczy, Budziński Wincenty l.19 z Ozorkowa, Cichocki Jakub l.29 z Łodzi, Danielewicz Józef l.24 z Łodzi, Gromadzki Józef l.33 z Łodzi, Gruszczyński Antoni l.38 z łodzi, gruszczyński NN l.30 zŁodzi, Jankowski Ignacy l.39 z Łodzi, Kołosiński Józef l.20 z Pabianic, Komorowski Jan l.37 , Lelotowski NN l.46 z Rawy Maz., Małkowski Józef l.35 z Łodzi, MikulskiKsawery l.34 z Łodzi, Miłasiewicz Adolf l.17 z Krzywia, Orłowski Józef l.23 z Włocławka, Przybylski Ignacy l.30 z Łodzi, Przybylski Ksawery l.25 z Łisowic, Rokoszewski Dominik l.19 z Łodzi, Romelski Jędrzej l.26 z Łodzi, Rządkowski Wawrzyniec l.22 ze Zgierza, Salski Józef l.21 z Warszawy, Siatur Wojciech l.18 z Łodzi, Sobczyński Maks l.30 z Łodzi, Sopliński Antoni l.16 ze Zgierza, Szymański Mateusz ze Strykowa, Topolski Andrzej l.45 z Łodzi, Ulicki Ignacy l.22 z Łodzi, Wettlaufer Henryk Gotfryd l.26 z Łodzi, Wichrowski Antoni l.23 z Kolonii Skotnickiej, Wieczorek Karol l.18 ze Zgierza, Wilczyńska Antonina l.20 z Łodzi, Winiecki Tadeusz l.19, Wojciechowska Weronika l.19, Wolf Jakub l.21 z Łodzi, Zaborowski Teofil l.30, Zaur Aleksander l.20 z Sikawy k. Łodzi, Żakiewicz Maksymilian l.19 z Łodzi, czternastu NN poległych na polach wsi Dobra, Dobieszków, Imielnik, Kiełmina, Moskule.

W setną rocznicę bitwy w pobliskim kościele umieszczono tablicę ku czci poległych. Przy drodze między wsiami Ługi i Sosnowiec Pieńki upamiętniono miejsce śmierci Marii Piotrowiczowej ustawiając głaz z tablicą.

W Dobrej przez dwa dni odbywać się będą obchody upamiętniające rocznicę. Szczegółowe informacje o ich przebiegu na fot.5. W sobotę odbędzie Bieg i Marsz Powstańca. W niedzielę w kościołach, rzymskokatolicki i mariawickim w Dobrej odprawione będą msze. Potem w kościele rzym.-kat. młodzież ze Szkoły Podstawowej im. 24 lutego 1863 w Dobrej wystawi przedstawienie „Ocalić od zapomnienia”. Na cmentarzu przy mogile i pomniku powstańców odbędą się uroczystosci patriotyczne, na które zaprasza Burmistrz Strykowa.

Spotkajmy sie w Dobrej. Dla nas mieszkańców okolic Strykowa, to tuż tuż, za międzą, za laskiem, za drogą… A dla innych, mknących do skrzyżowania autostrad to tylko kilkadziesiąt minut zwłoki w podróży, które można poświęcić na patriotyczne refleksje. Wystarczy niedaleko zboczyć z trasy.. Zapraszamy.

Wpisy są też na profilu facebooka ” Foto Marek Kowal ”


Z SZAFY KOWALA. SYLWESTER NA BAŁUCKIM.

bbbbbb

Oczywiście dwadzieścia kilka lat temu. Nie pamiętam roku, ale było to w okresie prezydentury Grzegorza Palki (czerwiec 1990 – czerwiec 1994 ). Pierwszy raz Prezydent Miasta Łodzi umówił sie z mieszkańcami na sylwestrowe życzenia. Na Bałuckim Rynku nie było wtedy hali. Petardy wybuchały pod nogami, świstały i niebezpiecznie przelatywały we wszystkich kierunkach. Tak jak i obelgi w kierunku Prezydenta. Były też wyrazy sympatii, ale wśród oklasków słychać było brzęk tłuczonych butelek. Obawiałem się, że sytuacja wymknie sie spod kontroli. Prezydent „nie wymiękł”. Śmiało wmieszał się w tłum i wznosił toasty szampanem. Było coraz więcej wyrazów sympatii dla G. Palki. Niespecjalnie za nim przepadałem, ale wtedy mi zaimponował.
Imprezy takie w późniejszych latach organizowane były już z zastosowaniem różnych zabezpieczeń i ochrony. Tak jak w przypadku opisywanej przeze mnie pierwszej szopki przed katedrą organizatorzy nie wzięli pod uwagę, że oprócz normalnych mieszkańców w świątecznych nastrojach będą też mieli do czynienia z pijaną tłuszczą.

Zapraszamy tez na profil facebooka Foto Marek Kowal


SZOPKA 1996. Z SZAFY KOWALA

szszszsz

Doznałem mistycznego przeżycia. Będąc fotoreporterem Superexpresu postanowiłem w Wigilię 1996 roku sfotografować Pasterkę w łódzkiej katedrze i szopkę ustawioną przed katedrą w miejscu gdzie dziś stoi pomnik Papieża. Po raz pierwszy ustawiono szopkę przed świątynią.
Gdy podjechałem na miejsce, zewsząd zmierzali do kościoła wierni, pragnący obejrzeć też szopkę. Większość w wigilijnym, świątecznym nastroju, ale byli też inni. Takich zawsze widać najbardziej . Nie było barierek a sytuacja zaczęła wymykać się dwóm ochroniarzom spod kontroli. Wiele osób weszło do szopki, z tyłu napierali inni. Dwóch dżentelmenów zionących wódką i śledzikiem targało się za kapoty by „ustalić” który pierwszy tam wejdzie. Szkatułki z darami Trzech Króli już dawno zostały przetrząśnięte. Jakiś bałwan pomylił szopkę z salą gimnastyczną i bujał się na belce. Mocno chwiejąca się dama w kożuchu zapragnęła uklęknąć u stóp Świętej Panienki, ale się wywaliła, po czym z gracją przemaszerowała buciorami po żłóbku przygotowanym dla Dzieciątka. Widząc, że dwaj ochroniarze nie powstrzymają naporu tłumu wsparłem ich. Chwytając się pod ręce utworzyliśmy żywą barierę osłaniajacą Święta Rodzinę. Przez kilkanaście minut byłem obrońcą Stajenki, Matki Boskiej i Świętego Józefa. Było to naprawdę szczególne, mistyczne wręcz uczucie.
Przed północą przybyło więcej ochroniarzy i strażnicy miejscy. Opanowali sytuację, utorowali wśród tłumu przejście dla kapłanów celebrujących Pasterkę, by mogli pod przewodnictwem biskupa W. Ziółka złożyć w żłóbku figurkę Świętego Dzieciątka.
W następnych latach dostęp do szopki i jej nienaruszalność w pełni zabezpieczono.

Wpisy także na moim profilu facebooka: Foto Marek Kowal


MIKOŁAJ ICH ODNALAZŁ.

rom85002

Działo się to dokładnie rok temu. Inspektorzy Patrolu d/s ochrony zwierząt As podjęli interwencję na ulicy Płatowcowej w Łodzi. Według doniesienia, na posesji zajmowanej przez romską rodzinę miały znajdować się psy w opłakanym stanie. Było inaczej. Inspektorzy zastali dwie suki, ale były one dobrze traktowane a mieszkańcy dbali o nie jak mogli i dzielili się tym czym mieli do jedzenia. Były to wcześniej błąkające się stworzenia. Zwierzęta w gabinecie weterynaryjnym Patrolu zostały zaszczepione , odrobaczone, zaczipowane i wysterylizowane. Potem wróciły a radość psów i zaprzyjaźnionych z nimi dzieci nie miała końca. Rodzina zajmująca tą bardzo skromną posesję to babcia i dziadek z dwoma wnukami, sierotami Maksem i Kubą.Uciekli z Rumunii przed biedą szukając lepszego życia. W Polsce mimo wszystko czują się dobrze choć nasi rodacy dają im odczuć, że są niechcianymi gośćmi. Zbierali złom, makulaturę i prosili o datki. Starczało na jedzenie. Chłopcy nie mieli zabawek, ubierali się w to co dziadek znalazł lub dostał. Starszy chłopiec Max, choć w wieku szkolnym , to jednak do niej nie chodził. Często zakradał się pod szkolne boisko by patrzeć na bawiące się dzieci.
To bardzo religijna rodzina. Cieszyli się, że pierwsze Święta Bożego Narodzenia spędzą w Polsce. Chłopcy mieli nadzieję, że może Święty Mikołaj wreszcie ich odnajdzie, bo w Rumunii nigdy do nich nie przychodził. Za daleko mieszkaliśmy – tłumaczyli sobie chłopcy. Mieli swoje marzenia. Max marzył o rowerze BMX a Kuba kocha pociągi ikolejki. Ale to były dla nich marzenia o gwiazdce z nieba.
Inspektorzy, Agnieszka Pujan i Sławek Fibak opisali tą historię na facebooku. Postanowili wraz z Longinem Siemińskim finansującym działalność Patrolu As podarować im troszkę prawdziwego dzieciństwa i świątecznej radości. Tuż przed ubiegłorocznymi świętami, Mikołaj , który do tej pory nie mógł nigdy trafić do chłopców, dotarł bezbłędnie i spełnił wszystkie ich marzenia. Pan Longin zasponsorował wymarzone prezenty, rower bmx, kolejkę elektryczną i mnóstwo łakoci. Włączyli się też miłośnicy zwierząt śledzący wpisy inspektorów w internecie i przysłali dary dla romskiej rodziny. Było tego tyle, że obdarowane zostały także maluchy z dalszej rodziny Maksa i Kubusia. Był to prawdziwy wigilijny cud. Max gdy zobaczył rower to oniemiał.
Do akcji włączył się zaprzyjaźniony z inspektorami pan Roland. Przyniósł 4 worki karmy dla psów.

Wpisy także na moim profilu facebooka: Foto Marek Kowal


ŁÓDŹ. 13 GRUDNIA 1981. STAN WOJENNY.

ssss

Dziś wyjąłem z szafy zdjęcia z tego pamiętnego dnia. Na strychu udało mi się odnaleźć gilzę po gazie łzawiącym. Tą samą, która jakiś przytomny chłopak przydepnął by zdusić wyziewy (fot. 2) a ja zachowałem. Dziś mimo upływu lat, po jej odwinięciu z kilku warstw nylonowych torebek, zaszczypały mnie oczy. Wtedy oczy chciały wypłynąć a z nosa wisiało do ziemi… ale fotki są.  Rzecz działa się pod łódzką katedrą przy Piotrkowskiej. ZOMO rozpędzało w ten sposób zebranych przed budynkiem Solidarności. Z drugiej strony kordon zomowców zamykał całą szerokość ulicy. Trwała pacyfikacja siedziby związku i zatrzymywanie działaczy.

Zachowały mi się też zdjęcia z rozlepiania obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego i łodzian ze zgrozą go czytających.


BENEFIS MARKA DZIUBY. Z SZAFY KOWALA.

ssss

Jak ten czas leci. Równo rok temu odbył się benefis Marka Dziuby zorganizowany przez super kibica Łódzkiego Klubu Sportowego, Jacka Bogusiaka. W gościnnych progach Hotelu Leszczyński w Konstantynowie Łódzkim zebrali się nie tylko dawni zawodnicy, trenerzy i działacze ŁKS, ale również artyści, dziennikarze, przedsiębiorcy zaprzyjaźnieni z tym środowiskiem.  Był też senator RP i przedstawiciele Urzędu Miasta oraz ksiądz kapelan łódzkich sportowców. Przy okazji było to spotkanie „opłatkowe”.

Tak się złożyło, że przez całe swoje profesjonalne życie fotografowałem wyczyny Marka Dziuby jako piłkarza ŁKS-u, Widzewa i reprezentacji a także jako trenera. Wśród wystawionych przy tej okazji archiwaliów były też zdjęcia mojego autorstwa. Nie mogło więc mnie na tej imprezie zabraknąć.

Dziś 10.12.2016 odbędzie się podobne wydarzenie podczas którego uhonorowani zostaną wybitni piłkarze i trenerzy ŁKS-u Ryszard Polak i Andrzej Pyrdoł.


MECZ REPREZENTACJA ARTYSTÓW POLSKICH – PRZYJACIELE ARTDOMU (2002)

ssss

Kilka dni temu pokazałem zdjęcia Jarosława Bergera broniącego bramki w meczu Artystów Polskich i Przyjaciół Artdomu rozegranym w 2002 roku  Przy tej okazji obiecałem na facebooku Mikołajowi Madejowi, popularnemu dziennikarzowi sportowemu, że przygotuję galerię zdjęć z całego tego spotkania. Pan Mikołaj też był bramkarzem w tym meczu, w którym uczestniczył również jego tata redaktor Marek Madej (na zdjęciu w serdecznym uścisku fair play z aktorem Stefanem Friedmannem) . Wystąpiło wiele znanych postaci np. ówczesny wojewoda Krzysztof Makowski (fot 3). Aktor Marcin Dorociński nie wymiękał w starciach z renomowanym obrońcą ŁKS Witoldem Bendkowskim (fot 4). Największą gwiazdą tego wydarzenia był jednak Cezary Pazura. Aktor nie zdołał pokonać J. Bergera i nie strzelił mu karnego. Atrakcją dla dzieciaków była możliwość strzelania rzutów karnych samemu Janowi Tomaszewskiemu. Piłkę kopała nawet „Krowa Terravita” a nad wszystkim czuwał trener Jerzy Engel. Przygotowanie tej galerii jest okazją do wspomnienia o nieodżałowanym aktorze Macieju Kozłowskim, który również uczestniczył w tym wydarzeniu (fot 5).


PREZYDENT USA, GEORGE BUSH (OJCIEC) W POLSCE. 1992 R.

bushsss

No i Amerykanie wybrali sobie prezydenta. I przy okazji całemu światu. By utrzymać się w klimacie nowej prezydentury skomentuję, że facet z jajami pokonał panią udającą że ma jaja. Trzeba być prawdziwym twardzielem, żeby nie zmienić fryzjera mając na głowie taka obciachową grzywę.

Przy okazji przypomniało mi się, że w mojej szafie tkwi jeden z amerykańskich prezydentów. Odkurzyłem fotki z 5 lipca 1992, kiedy to Prezydent Stanów Zjednoczonych George Bush wraz z małżonką i w obecności polskiej pary prezydenckiej państwa Wałęsów uczestniczył na Placu Zamkowym w Warszawie w uroczystościach z okazji sprowadzenia prochów Ignacego Jana Paderewskiego do Ojczyzny. Zwracam uwagę na zdjęcie czwarte, gdzie szara eminencja gabinetu Prezydenta RP, Mieczysław Wachowski nieco na zapleczu pozostaje „w ciągłej gotowości”.

Dwie okoliczności z tego wydarzenia utkwiły mi w pamięci. Przede wszystkim to aplauz tłumu i wyrazy poparcia z jakimi spotkał się pozbawiony miesiąc wcześniej władzy premier Jan Olszewski, który obecny był na placu ( foto ostatnie). Po drugie to wnikliwa kontrola jakiej zostałem poddany przez amerykańskich agentów. Mimo, że oddałem do sprawdzenia sprzęt i wszystkie metalowe przedmioty to bramka i skanery wciąż pikały. Już myślałem, że w najlepszym razie mnie stamtąd wywalą. W ostatnie chwili okazało się, że winowajcą była dziesieciogroszówka zaplątana w fałdy kieszeni,